KAMILA
I SENNE MARZENIA XXXIII. Porno intryga 2.
Rozdział
1. Mam ochotę znów wylizać pani cipkę.
Trzydzieści
centymetrów ponad chodnikami. A konkretnie ponad szkolnym
korytarzem. Co z tego, że tak naprawdę trochę na miękkich nogach?
Nieważne. Ważne, że pozory działały.
Jak
w amerykańskim śnie. W amerykańskim serialu dla nastolatków,
gdzie bohater, gwiazda szkolnej drużyny futbolu, kroczy zawadiacko
korytarzem, z uwieszoną na ramieniu szkolną pięknością.
No
dobrze, Mikołaj nie był jeszcze gwiazdą trzecioligowej piłkarskiej
drużyny a na jego ramieniu nie wisiała żadna piękność. Ale było
dużo fajniej.
Bo
nie zamieniłby na żadną inną sytuacji, gdy po piętnastu minutach
ostatniej lekcji odebrał wiadomość tekstową „przyjedź, jestem
sama” a pół godziny później kroczył szkolnym korytarzem w
kierunku wyjścia, parkingu, by otworzyć drzwi do samochodu. Czy
dałoby się stworzyć inną sytuację, która jeszcze bardziej
dobitnie wprawiłaby w poczucie, że jest się nagle mężczyzną?
Tym bardziej, że dopiero osiemnastoletnim, z zarzuconym na siebie
szkolnym plecakiem.
Nawet
jeśli sms mógł być zaczepny, zawadiacki, niczego przecież nie
obiecujący. Nawet jeżeli samochód był starym audi i własnością
ojca. Co z tego?



















