Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 25 grudnia 2018

 

         KAMILA I SENNE MARZENIA XXXIII. Porno intryga 2.


Rozdział 1. Mam ochotę znów wylizać pani cipkę.


Trzydzieści centymetrów ponad chodnikami. A konkretnie ponad szkolnym korytarzem. Co z tego, że tak naprawdę trochę na miękkich nogach? Nieważne. Ważne, że pozory działały.
Jak w amerykańskim śnie. W amerykańskim serialu dla nastolatków, gdzie bohater, gwiazda szkolnej drużyny futbolu, kroczy zawadiacko korytarzem, z uwieszoną na ramieniu szkolną pięknością.
No dobrze, Mikołaj nie był jeszcze gwiazdą trzecioligowej piłkarskiej drużyny a na jego ramieniu nie wisiała żadna piękność. Ale było dużo fajniej.
Bo nie zamieniłby na żadną inną sytuacji, gdy po piętnastu minutach ostatniej lekcji odebrał wiadomość tekstową „przyjedź, jestem sama” a pół godziny później kroczył szkolnym korytarzem w kierunku wyjścia, parkingu, by otworzyć drzwi do samochodu. Czy dałoby się stworzyć inną sytuację, która jeszcze bardziej dobitnie wprawiłaby w poczucie, że jest się nagle mężczyzną? Tym bardziej, że dopiero osiemnastoletnim, z zarzuconym na siebie szkolnym plecakiem.
Nawet jeśli sms mógł być zaczepny, zawadiacki, niczego przecież nie obiecujący. Nawet jeżeli samochód był starym audi i własnością ojca. Co z tego?

sobota, 1 września 2018



    KAMILA I SENNE MARZENIA XXXII. Królowa zagubionych dusz.

Dzwonek oznajmiający koniec przerwy rozległ się w szkolnym budynku, ale dwie nauczycielki siedziały nieporuszone w pokoju nauczycielskim. Z uwagi na projekt ministerstwa, dyrektor odciążył je trochę od pracy w szkole, by skupiły się na owym właśnie projekcie. No i teraz… 
- Koniec – westchnęła Dominika, odsuwając od siebie stertę wypracowań. W dłoni trzymała jedną kartkę.
Było tego sporo, nic więc dziwnego, że młoda historyczka, która z konieczności na ten krótki okres czasu musiała zmienić się w polonistkę, odczuła ulgę.
- Też finiszuję – mruknęła siedząca obok w pokoju nauczycielskim Kamila, przekładając papiery.
- Mam nadzieję, że Ewa wróci za rok z macierzyńskiego i ominie mnie jeszcze raz coś takiego… - na twarzy wysokiej blondynki pojawił się uśmiech odprężenia.
- Dobrze masz… - znów mruknęła Kamila.

poniedziałek, 18 czerwca 2018



KAMILA I SENNE MARZENIA XXXI. Porno intryga.

W zasadzie sam nie wiem, czy nastąpił jeden konkretny moment, w którym to się stało. Ot, cała gama różnych akcji i dziwnych oskarżeń, jak…
- A dlaczego ty się nie gapisz na te nogi dziewczyn, jak my? – spojrzał dziwacznie Rudolf.
Ja się nie gapię? Jak to? Non stop wiosną i latem wodziłem wzrokiem za dziewczynami w krótkich spódniczkach i jeszcze krótszych spodenkach. Pamiętam jak kiedyś szedłem piechotą do centrum a z bocznej uliczki wyszła przede mną dziewczyna, którą kojarzyłem ze szkoły. Miała na sobie mini odsłaniające jej długie nogi. Przepuściłem ją grzecznie przed siebie a potem szedłem przez niemal dwa kilometry w odległości kilku kroków od niej nie robiąc nic innego niż gapiąc się w te nogi i kształtny tyłek.
Więc ja się nie gapię? No dobra… Coraz częściej to wyglądało tak, że odwracałem wzrok, by nie wyjść na jakiegoś zjebanego zboczeńca, któremu w głowie tylko fajne nogi. Zamykałem oczy w swej pobożności, aby nie wodziły mnie na pokuszenie. Hm…
- A czemu ty w ogóle nie masz dziewczyny? – zapytała podejrzliwie Justyna świdrując mnie niebieskimi oczami.

sobota, 31 marca 2018



       
       KAMILA I SENNE MARZENIA XXX. Naga i sprawiedliwa.

Osłabiona emocjami Agnieszka opadła na poduszkę ciężko dysząc. Nie wierzyła, że do tego doszło. Nie dość, że do tego, to jeszcze z nim.
- O Boże… - wysapała krótko starając się opanować oddech.
Z wolna dochodziła do siebie, gdy tymczasem partner przypatrywał się jej nagiemu ciału. Wydawał się być zupełnie spokojny i opanowany. No tak, dla niego to nie była pierwszyzna. Nie pytała go o to, ale przecież nie miała złudzeń. Taki ktoś jak on…
Z sekundy na sekundę zaczęła jednak czuć coraz większy dyskomfort. Z reguły to ciała pań są bardziej atrakcyjne, niż facetów. Ale w tym przypadku… On nie miał się czego wstydzić. Nie dość, że przystojny, to jeszcze względnie wysoki, średniej budowy ciała z lekko zarysowaną muskulaturą, opalony i penisem, który nawet w oklapłym stanie prezentował się nad wyraz urzekająco.
A ona… Siedemdziesiąt pięć kilogramów wagi… Już to samo powodowało ów dyskomfort. Do tego ogólnie rzecz biorąc ciało takie sobie. Przynajmniej jej zdaniem. I raczej blade. Lato dopiero nadchodziło.
Sięgnęła po kołdrę, ale nie pozwolił się jej przykryć. Dłonią powstrzymał jej zapędy. A więc… Naprawdę mu się podobało? Przecież miał pewnie do czynienia w życiu z dużo ciekawszymi dziewczynami…

sobota, 3 marca 2018






OLIWIA POLICJANTKA (III Sześć tygodni wstecz, IV Mintu, V Wolna sobota)

OLIWIA POLICJANTKA III. Sześć tygodni wstecz.

Nie ma co ukrywać, ten weekend był dla Natalii fatalny. Przyjęła go ciężko, jak nie ona. Od dziecka wychowywana tak, by radzić sobie sama, w niedzielę nie wiedziała co ze sobą zrobić. Czuła się niemal jak zgwałcona a do tego mocno rozczarowana i zaniepokojona. To pierwsze uczucie towarzyszyło jej wspomnieniom z meczu, to drugie dotyczyło rozmowy z Oliwią i jej dość stanowczej postawy.
I obiema zagwozdkami nie była sobie w stanie poradzić.
No dobrze, z Oliwią jeszcze wyjdzie. Za kilka dni przyjdzie z podkulonym ogonem. Tylko, czy to tak miało wyglądać? Nie mogła na to pozwolić. Chciała czegoś więcej. Docierało to do niej coraz mocniej i akurat tej niedzieli wręcz z całą siłą. Ona, silna, mimo, że przecież jeszcze młoda kobieta rozkleiła się i potrzebowała wsparcia. Czy choćby konkretnego towarzystwa. Konkretnie, jednej uroczej brunetki i nikogo więcej.
Kij, już z meczem. Miała kilka opcji jak załatwić to wszystko. Wiedziała, że tak tego nie zostawi. To co wczoraj proponowała Malwinie chyba nie przejdzie. Za dużo kombinowania, za mało możliwości a do tego jeszcze mniej czasu. Sezon się już kończył. Ale wachlarz opcji rewanżowych za to świństwo zwiększał się. Miała już w głowie kilka rozwiązań.

wtorek, 26 grudnia 2017




KAMILA I SENNE MARZENIA XXIX. Żołnierze porno królowej.

Rozdział 1. Najchętniej sama nagrałabym jakiś film.

- Niech pani powie nam wszystko od początku – chrząknął przedstawiciel polskiej oświaty, pan Grzegorz.
Kamila spróbowała zmienić pozycję na krześle, na wygodniejszą, ale coś jej mówiło, że to nie będzie łatwa przeprawa. Mina samego oświatowca nie wróżyła niczego dobrego. Towarzystwo jeszcze jednego mężczyzny, przedstawiciela organizatorów Europejskich Dni Młodzieży też nie zwiastowało pomyślnego wyroku.
- Zasadniczo od pierwszego dnia borykaliśmy się z problemem zbyt entuzjastycznie nastawionej do nas miejscowej społeczności. Do nas… Mam tu na myśli głównie dziewczyny, uczennice, nad którymi wraz z kilkoma koleżankami sprawuję opiekę.
- Pani Kamilo, to chyba żadna taka… Ujma? Przecież to dość normalne zachowanie…
- Nie jest normalne, gdy mamy do czynienia z naprawdę bezpośrednim zaczepianiem osób, które tego sobie nie życzą, włącznie z nauczycielkami w pewnym już zresztą wieku. Na dodatek to zaczepianie zdecydowanie przekroczyło dopuszczalne formy. W skrócie mówiąc, dochodziło do rękoczynów, prób podglądania, czy wręcz molestowania.

środa, 1 listopada 2017




KAMILA I SENNE MARZENIA XXVIII. Za oknem.

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz spojrzałem w okno naprzeciwko. Pewnie musiało to być ponad dwa lata temu, gdy rodzice postanowili przeprowadzić się w to miejsce, ale na pewnego nie pierwszego dnia, ani dziesiątego. Upłynęło parę tygodni, pewnie miesiąc, może dwa, nim zerknąłem raz, potem drugi i zobaczyłem coś, co mnie urzekło.
Urzekło na tyle, że zostałem przy tym oknie. No dobra, nie tak dosłownie. Ale warowałem przy nim dzień w dzień, albo raczej wieczór w wieczór.
Wyczekiwałem tego momentu, w którym w oknie naprzeciwko pojawi się kobieta. Dość wysoka, smukła, elegancka, z klasą. Olśniewająco piękna o szczupłej figurze, mimo tego, że pewnie zbliżała się już do czterdziestki.
Zawsze była sama, zawsze. Nigdy nie widziałem kogoś, kto mógłby być jej, nawet nie mężem a po prostu chłopakiem, czy choćby tylko adoratorem. Ba, nie wdziałem nigdy w ogóle żadnego faceta, nawet kolegi.
A przecież różne plotki krążyły po okolicy…
- Sama jest, sama mieszka a dupa, jak sto pięćdziesiąt, więc codziennie wali się z innym – nie przebierał w słowach Adam.

sobota, 5 sierpnia 2017




KAMILA I SENNE MARZENIA XXVII. Rozebrana słowem honoru.

- No to… Wyciągamy zeszyty, długopisy, co tam macie – zażartowała, podchodząc do swej klasy.
Odpowiedzią był rzecz jasna śmieszek. Kto by na początku lipca myślał o zeszytach i długopisach. Zwłaszcza na plaży w Antonówku.
A jednak…
- Pierwszy raz cieszę się, że jestem na lekcji – nie omieszkał przekazać nauczycielce tej istotnej i zadziwiającej jednocześnie informacji pięknie opalony, szczupły, czarnowłosy Dawid, klasowy zgrywus.
- Zdziwię cię. Też się cieszę – nie pozostała dłużna, posyłając rozbrykanemu uczniowi zaczepne spojrzenie.
Bo to była prawda. Już sam fakt, że lekcja na plaży, ale jeszcze coś.
Po raz pierwszy zdarzyło się jej prowadzić zajęcia w stroju kąpielowym. W samych majtkach i staniku.
Była w niemal doskonałym nastroju. Nie tylko z powodu wakacji, te trwały już od prawie dwóch tygodni. Coś jej mówiło…

sobota, 24 czerwca 2017




 
      KAMILA I SENNE MARZENIA XXVI. Na chorwackim wybrzeżu.
Rozdział 1. Niebezpieczna nagość.

Pogodny nastrój chyba odbijał się na jej twarzy, bo zauważyła, że siedząc samotnie na niewielkich trybunach otaczających małe boisko piłkarskie, przyciąga męski wzrok. I nie tylko taki. Ale jednocześnie wyraz jej twarzy musiał mówić to co zwykle, coś o niezdobyciu i takie tam, bo żaden nie próbował zbliżyć się i zagadywać. Może tez dlatego, że spora większość mężczyzn była w towarzystwie dziewczyn .
Nastrój miała pogodny, bo chłopaki z prowadzonej przez nią klasy prowadzili w meczu półfinałowym trzy do jednego i właśnie…
- Brawo! – niemal krzyknęła autentycznie zadowolona, widząc Dawida wbijającego czwartego gola. Nie za bardzo znała się na futbolu, ale z czystej logiki wynikało, że jest już po wszystkim i rywal nie odrobi strat. Jak się przegrywa w końcówce meczu jeden do czterech…
Chciała tego naprawdę. Zwycięstwa, nie tylko w tym meczu, ale i w całym turnieju na chorwackiej plaży. To byłoby wspaniałe zakończenie tego trochę niefortunnego roku. Niefortunnego z kilku powodów. Ale mniejsza z nimi.
Jak na ironię… Dostała klasę, która sprawiła jej wiele przyjemności w trakcie tych dwóch, do tej pory, licealnych lat. Tak, to właśnie słowo pasowało najlepiej. Przynajmniej jeżeli chodziło o chłopaków. Sześciu młodzieńców a o każdym z nich można by sporo powiedzieć.

sobota, 6 maja 2017



KAMILA I SENNE MARZENIA XXV. Następna szkolna wycieczka cz.II.
Rozdział 5. Rozwiązane zagadki.

Niedzielny poranek nad Antonówkiem był spokojny jak zawsze. Mimo, że gości nie brakowało, to wszyscy jak jeden mąż spali w swoich łóżkach. Długo. W większości do południa i dopiero wtedy zaczął się bardziej ożywiony ruch.
Adrian stał przy oknie, patrząc, jak alejkami co jakiś czas suną znajome mu twarze, opuszczające przybytek. Większość maturzystów przybyła tu na dwadzieścia cztery godziny, teraz wracali do miasta. On nie. Miał jeszcze jedną dobę.
Stał w oknie i co chwilę wybuchał śmiechem. Nie z powodu tego co widział. Po prostu co sekundę wracały wspomnienia z ostatniego akordu wczorajszej nocy. Czyli wycieczki do burdelu.
Poszli. On, Bartek, Kuba, Karol, jeszcze dwie osoby z klasy. Do nich przyłączyło się jeszcze paru innych z równoległych klas, nawet stonowany Maciej, czy zbakany Filip, dość wyraźnie rozdrażniony, jak i pobudzony.
Na miejscu stanęli przed panią zarządzającą całym interesem i ani be, ani me. W końcu Bartek, jak przystało na pomysłodawcę, wspólnie z Filipem przejęli pałeczkę. Nieskładnie, plącząc się, próbowali wyjaśnić o co im chodzi, trafiając na mocno zdegustowane spojrzenie barmanki. Zdegustowane, które za chwilę przerodziło się w rozbawione. To ich zdeprymowało jeszcze bardziej. A zacytowany przez nich biblijny psalm doprowadził kobietę do histerycznego śmiechu.