Łączna liczba wyświetleń

piątek, 26 grudnia 2025


KAMILA I SENNE MARZENIA XLIII. Następny dzień z życia dyrektorki nimfomanki. 


1. Rano w domu.


Zniecierpliwiona i podekscytowana krążyła po mieszkaniu. Krążyła nago, bo niedawno wstała z łóżka a wciąż była pod wrażeniem pewnego filmiku zobaczonego poprzedniego dnia.

Jeżeli poprzedniego wieczoru szło się spać po tym, gdy w internecie zobaczyło się film, w którym jakaś kobieta w kolejce do kasy błagalnie darła ryja do sprzedającej, żeby pospieszyła się z prezerwatywami, bo jej się ruchać chce, to było jasne, że po pobudce wciąż pozostawało się pod jego wpływem.

Filmiku, jak i własnych projekcji powstałych w wyniku postawienia siebie samej w takiej sytuacji. W takiej, czy też w jakimś sensie zbliżonej.

No bo może nie tyle o samo ruchanie chodziło, ile o wszystko co z tym związane, zaczynając od własnego, wstydliwie powstrzymywanego ekshibicjonizmu. Coraz bardziej odczuwała, że nie jest taka jak w liceum, czy na studiach. Że w przeciwieństwie do tamtych lat oddziałuje na nią to, że się mniej lub bardziej rozbierze i skupi na sobie uwagę mężczyzn.

poniedziałek, 26 grudnia 2022


       KAMILA I SENNE MARZENIA XLII. Jeden dzień z życia dyrektorki nimfomanki.

 

1. W szkole.


Burbon sapnął głośno, Dawid nieustannie wiercił się po krześle, Pawian rozglądał się dookoła a reszta w zasadzie na zmianę robiła to samo co ta trójka. Ile mogło czasu upłynąć?

- Pani dyrektor, już? - odezwał się Dawid.

Wzbudził tylko lekki śmieszek pozostałych.

- Dawid, możesz przypomnieć ile masz lat? - odezwała się zza biurka Kamila.

- No osiemnaście przecież.

- I wciąż nie znasz się na zegarku?

- Ale skąd mam wiedziesz, która godzina, jak pozabierała nam pani telefony?

Jego spojrzenie padło na pierwszą ławkę gdzie spoczywało kilkanaście smartfonów.

- Zegara na ścianie nie widzisz? - cierpliwie kontynuowała Kamila, ani przez moment nie odrywając głowy od jednego z klasowych dzienników.

- Ale on się spóźnia, na pewno… - upierał się Dawid.

- Nie – zaprzeczyła bardziej zdecydowanym tonem. - Jest dokładnie piętnasta dziesięć i zostało wam jeszcze osiemdziesiąt minut.

wtorek, 2 sierpnia 2022

 

KAMILA I SENNE MARZENIA XLI. Zła.

 

1. Piękna i znana.


Dziwka.

Dzień w dzień to słowo wbijało się w jej mózg, albo nawet i wręcz w uszy. Bo słyszała to. Tak o niej mówili. Za plecami, bo nigdy w twarz. Ale gdy zamykała klasowe drzwi i z dziennikiem pod pachą przechodziła korytarzem do pokoju nauczycielskiego, albo gabinetu dyrektorki, docierało do niej to określenie.

Tak mówili. A nawet jeśli nie mówili, to czuli. Widziała to w ich oczach.

Dlaczego? Głupie pytanie. Przecież chyba trochę dołożyła się do tego, nie? To oczywiste. Wszystkie wybryki jakich dopuściła się na wycieczce nie mogły ujść uwadze licealistów. No dobrze, na szczęście nie wszystkie. Nie mieli pojęcia o tym co przez czterdzieści osiem godzin wyprawiała z Christerem. A raczej co on wyprawiał z nią.

W każdym razie erotyczne tańce z nim właśnie i Oskarem, fakt, że dała im się obu, w zasadzie publicznie, wymacać po dupie i przelizać, obiły się szerszym echem. Jeśli ktoś tego nie widział, to o tym usłyszał od kolegów i koleżanek. A potem doszedł do tego jeszcze motyw, w którym przebywając w pokoju z kilkoma licealistami, zaryzykowała grę, w trakcie której, mając na sobie wibrujące majtki i opowiadając pewną erotyczną fantazję, przeżyła na ich oczach piorunujący orgazm.

środa, 29 grudnia 2021

 

KAMILA I SENNE MARZENIA XL. A gdyby tak całkiem inaczej cz. II.

 

10. Wielka Bitwa W Trzecim Liceum.


- Yooo…! - z głośników w auli poniósł się głos Panteona. - Siema wszystkim! Zaraz dwudziesta, za chwilę zaczynamy! Trzecie mistrzostwa trzeciego liceum! Jeszcze raz… Dajcie nam chwilę…!

Daniel niczym piłkarz podskakiwał na scenie zdradzając spore zdenerwowanie. Cała aula zbudowana trochę na zasadzie amfiteatru mogła pomieścić jakieś pięćset osób. Trochę wolnej przestrzeni, czyli miejsc stojących pod sceną a dalej i wyżej krzesła.

Miał świadomość, że będzie sporo ludzi, może nawet setka, tymczasem wszystko wskazywało, że publiczności jest chyba z dwa razy więcej. Do sporego grona licealistów dołączyły osoby z innych szkół, które po prostu przyszły na hiphopową imprezę.

W sumie, w tym momencie, co to już za różnica…? Czy setka, czy dwie, to i tak był tłum, przed którym miał się zaprezentować.

sobota, 25 grudnia 2021

 

 KAMILA I SENNE MARZENIA XXXIX. A gdyby tak całkiem inaczej.

 

1. Nowa nauczycielka.


Stukot obcasów rozbrzmiewał szkolnym korytarzem, mimo panującego na nim gwaru. Trochę jej to przeszkadzało. Była tuż przed trzydziestką, od lat miała świadomość jakie wrażenie potrafi zrobić na innych osobach, szczególnie płci męskiej. Ale tym razem skupiała uwagę także dziewczyn. Rozstępowały się przed nią, gdy kroczyła w stronę sekretariatu i patrzyły. Z ciekawością, z niechęcią, z podziwem. A szeptem przekazywały sobie jedną informację.

- Patrz, to ta nowa nauczycielka...

Tak reagowały licealistki. A chłopacy? No cóż…

Czuła się jak na wystawie. Albo jakby była naga. Na korytarzu przebywało kilkadziesiąt osób i ciężko byłoby znaleźć choć jedną, która miałaby coś bardziej interesującego do roboty niż gapienie się na nową nauczycielkę, która od następnego dnia miała podjąć pracę w liceum.

W końcu dotarła do drzwi i po chwili znalazła się w środku a gwar ucichł. Jej twarz przybrała pogodny wyraz a oczy skierowały się na wstającego z miejsca dyrektora, którego tak dobrze pamiętała jeszcze z lat nauki.

- Witaj Kamilo – odezwał się, nim ona sama zdążyła się przywitać. - Siadaj – wskazał krzesło po drugiej stronie biurka. - Jak wrażenia po… Dziewięciu latach przerwy, tak…?

sobota, 3 lipca 2021

 

KAMILA I SENNE MARZENIA XXXVIII. Dwa plus jeden.

 

Wyprostowała się, przysłaniając oczy dłonią. Rozejrzała się wkoło. Było bardzo ciepło, jak przystało na początek lipca a przed nią falował Bałtyk. Plaża roiła się od turystów z całego kraju, tak, że z jednej strony mogła pozostać niezauważona w gronie wprost tysięcy ludzi. Z drugiej...

Z drugiej delikatnie poprawiła dość skąpy strój kąpielowy odsłaniający w jakimś tam procencie jej pośladki. Niby już czterdziestoletnie, ale z pewnością przyciągające wzrok niejednego faceta. Także tego, który...

- Mamo…! - usłyszała rozweselony głos obok. - Jak tak postoisz jeszcze kilka minut, to zajdziesz w ciąże szybciej, niż ja.

No właśnie...

Pewnie jeszcze kilka lat temu żachnęłaby się na takie tekst z ust córki, ale teraz miała już zbyt duży dystans do wszystkiego. Nie taki, by zmienił jej własne zasady, charakter, po prostu dystans do całej otaczającej ją rzeczywistości. Także do córki, która od kilku tygodni była już dorosła, pełnoletnia i o której można było z pewnością powiedzieć, że jest kimś wyjątkowym. Nie tylko z matczynego punktu widzenia.

Uśmiechnęła się więc tylko lekko zadziornie zwracając spojrzenie w stronę córki i towarzyszącego jej oczywiście chłopaka.

piątek, 25 grudnia 2020



KAMILA I SENNE MARZENIA XXXVII. Perwersyjna.

 

1. Na głęboką wodę.


Ciężko było przyhamować podekscytowanie, może także dlatego, że niespecjalnie z tym walczyła. Wakacje zapowiadały się inaczej. Dużo krócej, za to intensywniej.

Choć po prawdzie, sama nie wiedziała czego się po nich spodziewać. Różnica w podejściu brała się z przeżytych wcześniej historii z Christerem. Zasadniczo po tym wszystkim, pewne granice przesunęły się dalej.

Oczywiście to, że przesunęły się granice, nie zmieniało faktu, że licealna pani dyrektor pozostała taka sama. Ze swoimi wybujałymi, wręcz chorymi fantazjami, ale jednocześnie z setką moralnych zastrzeżeń. Ale paradoksalnie to było tym, co rozgrzewało ją najbardziej.

Nie ma żadnej sensacji w tym, gdy publiczny striptiz robi doświadczona striptizerka, jakaś porno modelka, dla której obnażanie się jest tą przysłowiową bułką z masłem. Prawdziwe emocje zaczynały się wtedy, gdy za niegrzeczne rzeczy miała wziąć się konserwatywna, porządna, szanowna żona i matka, pełniąca w życiu zawodowym poważną i odpowiedzialną funkcję.

poniedziałek, 30 grudnia 2019

 

 
KAMILA I SENNE MARZENIA XXXVI. Dobra. cz.II.


17. Z czterema facetami jednego dnia...


Sen nie był wybitnie przyjemny. Jak to bywało w jej przypadku, budziła się w nocy kilka razy i próbowała zasnąć na nowo. Był z tym problem.
W efekcie, na dobre wstała z łóżka, gdy dochodziło już południe.
Z wielu względów czuła się fatalnie. Przez długi czas siedziała na łóżku w samych majtkach, próbując przeżyć na nowo wczorajszy dzień.
W majtkach… Z tego wszystkiego przynajmniej to, że miała je na sobie było jakimś pozytywem. Usiłowała sobie przypomnieć moment, w którym zasnęła. Usta Christera buszowały między jej rozłożonymi udami. Czy…
Czy chłopak mógł wykorzystać okazję i wykorzystać, choćby tylko w jakiś sposób śpiącą jak trup piękną panią dyrektor? Czy mógł jej zajrzeć pod majtki? Albo zdjąć je na jakiś czas? Odsunąć kołdrę i zerknąć na nagie piersi? I może robić jakieś inne brzydkie rzeczy?
Potrząsnęła głową. Nie mogła dać głowy za to co wydarzyło się później, ale wszystko wskazywało, że majtki leżą na niej tak jak trzeba. Inne oznaki też chyba były w porządku.

środa, 25 grudnia 2019






KAMILA I SENNE MARZENIA XXXV. Dobra. cz.I

1. Przyłapana na podglądaniu.

Daniel uprzedził ją, że nie będzie w stanie podjechać pod szkołę, więc Kamila musiała podejść pod stadion piłkarski. Odległość między oboma obiektami wynosiła niecałe dwa kilometry, więc pokonanie drogie zajęło pani dyrektor trochę czasu, ale nie utyskiwała. Podczas wymuszonego spaceru miała okazję chłonąć wiosenny klimat i droga na stadion minęła jak z bicza strzelił i w końcu dotarła do klubowego budynku.
- Jesteś – w wejściu niemal zderzyła się z nieco podminowanym Danielem. - Już jedziemy, tylko jeszcze coś załatwię. A przy okazji, wejdź do szatni młodych, bo zostawiłem tam telefon. Będę za trzy minuty.
Zniknął a ona nieco zdezorientowana wkroczyła do środka, chwilę później skręcając w prawo. Orientowała się w rozkładzie budynku na tyle, by wiedzieć gdzie iść. Tylko...
- Dzień dobry – witali się ci, którzy kojarzyli bywającą tu czasem piękną żonę dyrektora klubu.
No właśnie, to piłkarze z drużyny juniorów, którzy gremialnie opuszczali korytarz kierując się ku wyjściu. Skończyli trening i mogli udać się do domów.
Kamila zerknęła w stronę korytarza. Był pusty, może oznaczało to, że wszyscy już wyszli. Tak byłoby jednak lepiej. Wolała nie wchodzić do pomieszczenia, w którym może przebierali się jeszcze jacyś spóźnialscy.

czwartek, 20 czerwca 2019


KAMILA I SENNE MARZENIA XXXIV. Urodziny Kamili.


1. Dziwne rzeczy, jeszcze dziwniejsze sytuacje.


- Ustalmy jedno… - zaczęła wolno, przypatrując się z satysfakcją twarzy męża a potem zmieniła ton na dużo bardziej dobitny. – Wybij to sobie z głowy raz na zawsze, dobrze?
Na twarzy Daniela pojawił się charakterystyczny uśmieszek. Mógł on świadczyć o milionie rzeczy. O tym, że się poddał na przykład. I o tym, że wręcz przeciwnie…
- To tylko takie moje dywagacje – zastrzegł, wycofując się jednak do defensywy.
- Wkurzają mnie te twoje dywagacje – wyznała szczerze Kamila. – Nie możesz zostawić mnie w spokoju?
- Twoich nocnych fantazji też? – od razu wykorzystał szansę na ponowny atak.
- Moje nocne mary są spowodowane tylko i wyłącznie przez ciebie – wysunęła oskarżycielsko palec. – Dopóki cię nie poznałam nigdy mi się o czymś takim nie śniło.
- Zawsze winny jest facet… - znów się wycofał.
- Zawsze – potwierdziła stanowczym tonem. – No… A teraz grzecznie przyrzeknij, że już nigdy nie wspomnisz mi o swoich świństwach!
- Ale dlaczego nazywasz świństwem spełnienie marzeń swoich i jakiegoś sympatycznego, ucieszonego dzieciaka…?

wtorek, 25 grudnia 2018

 

         KAMILA I SENNE MARZENIA XXXIII. Porno intryga 2.


Rozdział 1. Mam ochotę znów wylizać pani cipkę.


Trzydzieści centymetrów ponad chodnikami. A konkretnie ponad szkolnym korytarzem. Co z tego, że tak naprawdę trochę na miękkich nogach? Nieważne. Ważne, że pozory działały.
Jak w amerykańskim śnie. W amerykańskim serialu dla nastolatków, gdzie bohater, gwiazda szkolnej drużyny futbolu, kroczy zawadiacko korytarzem, z uwieszoną na ramieniu szkolną pięknością.
No dobrze, Mikołaj nie był jeszcze gwiazdą trzecioligowej piłkarskiej drużyny a na jego ramieniu nie wisiała żadna piękność. Ale było dużo fajniej.
Bo nie zamieniłby na żadną inną sytuacji, gdy po piętnastu minutach ostatniej lekcji odebrał wiadomość tekstową „przyjedź, jestem sama” a pół godziny później kroczył szkolnym korytarzem w kierunku wyjścia, parkingu, by otworzyć drzwi do samochodu. Czy dałoby się stworzyć inną sytuację, która jeszcze bardziej dobitnie wprawiłaby w poczucie, że jest się nagle mężczyzną? Tym bardziej, że dopiero osiemnastoletnim, z zarzuconym na siebie szkolnym plecakiem.
Nawet jeśli sms mógł być zaczepny, zawadiacki, niczego przecież nie obiecujący. Nawet jeżeli samochód był starym audi i własnością ojca. Co z tego?

sobota, 1 września 2018



    KAMILA I SENNE MARZENIA XXXII. Królowa zagubionych dusz.

Dzwonek oznajmiający koniec przerwy rozległ się w szkolnym budynku, ale dwie nauczycielki siedziały nieporuszone w pokoju nauczycielskim. Z uwagi na projekt ministerstwa, dyrektor odciążył je trochę od pracy w szkole, by skupiły się na owym właśnie projekcie. No i teraz… 
- Koniec – westchnęła Dominika, odsuwając od siebie stertę wypracowań. W dłoni trzymała jedną kartkę.
Było tego sporo, nic więc dziwnego, że młoda historyczka, która z konieczności na ten krótki okres czasu musiała zmienić się w polonistkę, odczuła ulgę.
- Też finiszuję – mruknęła siedząca obok w pokoju nauczycielskim Kamila, przekładając papiery.
- Mam nadzieję, że Ewa wróci za rok z macierzyńskiego i ominie mnie jeszcze raz coś takiego… - na twarzy wysokiej blondynki pojawił się uśmiech odprężenia.
- Dobrze masz… - znów mruknęła Kamila.

poniedziałek, 18 czerwca 2018



KAMILA I SENNE MARZENIA XXXI. Porno intryga.

W zasadzie sam nie wiem, czy nastąpił jeden konkretny moment, w którym to się stało. Ot, cała gama różnych akcji i dziwnych oskarżeń, jak…
- A dlaczego ty się nie gapisz na te nogi dziewczyn, jak my? – spojrzał dziwacznie Rudolf.
Ja się nie gapię? Jak to? Non stop wiosną i latem wodziłem wzrokiem za dziewczynami w krótkich spódniczkach i jeszcze krótszych spodenkach. Pamiętam jak kiedyś szedłem piechotą do centrum a z bocznej uliczki wyszła przede mną dziewczyna, którą kojarzyłem ze szkoły. Miała na sobie mini odsłaniające jej długie nogi. Przepuściłem ją grzecznie przed siebie a potem szedłem przez niemal dwa kilometry w odległości kilku kroków od niej nie robiąc nic innego niż gapiąc się w te nogi i kształtny tyłek.
Więc ja się nie gapię? No dobra… Coraz częściej to wyglądało tak, że odwracałem wzrok, by nie wyjść na jakiegoś zjebanego zboczeńca, któremu w głowie tylko fajne nogi. Zamykałem oczy w swej pobożności, aby nie wodziły mnie na pokuszenie. Hm…
- A czemu ty w ogóle nie masz dziewczyny? – zapytała podejrzliwie Justyna świdrując mnie niebieskimi oczami.

sobota, 31 marca 2018



       
       KAMILA I SENNE MARZENIA XXX. Naga i sprawiedliwa.

Osłabiona emocjami Agnieszka opadła na poduszkę ciężko dysząc. Nie wierzyła, że do tego doszło. Nie dość, że do tego, to jeszcze z nim.
- O Boże… - wysapała krótko starając się opanować oddech.
Z wolna dochodziła do siebie, gdy tymczasem partner przypatrywał się jej nagiemu ciału. Wydawał się być zupełnie spokojny i opanowany. No tak, dla niego to nie była pierwszyzna. Nie pytała go o to, ale przecież nie miała złudzeń. Taki ktoś jak on…
Z sekundy na sekundę zaczęła jednak czuć coraz większy dyskomfort. Z reguły to ciała pań są bardziej atrakcyjne, niż facetów. Ale w tym przypadku… On nie miał się czego wstydzić. Nie dość, że przystojny, to jeszcze względnie wysoki, średniej budowy ciała z lekko zarysowaną muskulaturą, opalony i penisem, który nawet w oklapłym stanie prezentował się nad wyraz urzekająco.
A ona… Siedemdziesiąt pięć kilogramów wagi… Już to samo powodowało ów dyskomfort. Do tego ogólnie rzecz biorąc ciało takie sobie. Przynajmniej jej zdaniem. I raczej blade. Lato dopiero nadchodziło.
Sięgnęła po kołdrę, ale nie pozwolił się jej przykryć. Dłonią powstrzymał jej zapędy. A więc… Naprawdę mu się podobało? Przecież miał pewnie do czynienia w życiu z dużo ciekawszymi dziewczynami…

sobota, 3 marca 2018






OLIWIA POLICJANTKA (III Sześć tygodni wstecz, IV Mintu, V Wolna sobota)

OLIWIA POLICJANTKA III. Sześć tygodni wstecz.

Nie ma co ukrywać, ten weekend był dla Natalii fatalny. Przyjęła go ciężko, jak nie ona. Od dziecka wychowywana tak, by radzić sobie sama, w niedzielę nie wiedziała co ze sobą zrobić. Czuła się niemal jak zgwałcona a do tego mocno rozczarowana i zaniepokojona. To pierwsze uczucie towarzyszyło jej wspomnieniom z meczu, to drugie dotyczyło rozmowy z Oliwią i jej dość stanowczej postawy.
I obiema zagwozdkami nie była sobie w stanie poradzić.
No dobrze, z Oliwią jeszcze wyjdzie. Za kilka dni przyjdzie z podkulonym ogonem. Tylko, czy to tak miało wyglądać? Nie mogła na to pozwolić. Chciała czegoś więcej. Docierało to do niej coraz mocniej i akurat tej niedzieli wręcz z całą siłą. Ona, silna, mimo, że przecież jeszcze młoda kobieta rozkleiła się i potrzebowała wsparcia. Czy choćby konkretnego towarzystwa. Konkretnie, jednej uroczej brunetki i nikogo więcej.
Kij, już z meczem. Miała kilka opcji jak załatwić to wszystko. Wiedziała, że tak tego nie zostawi. To co wczoraj proponowała Malwinie chyba nie przejdzie. Za dużo kombinowania, za mało możliwości a do tego jeszcze mniej czasu. Sezon się już kończył. Ale wachlarz opcji rewanżowych za to świństwo zwiększał się. Miała już w głowie kilka rozwiązań.

wtorek, 26 grudnia 2017




KAMILA I SENNE MARZENIA XXIX. Żołnierze porno królowej.

Rozdział 1. Najchętniej sama nagrałabym jakiś film.

- Niech pani powie nam wszystko od początku – chrząknął przedstawiciel polskiej oświaty, pan Grzegorz.
Kamila spróbowała zmienić pozycję na krześle, na wygodniejszą, ale coś jej mówiło, że to nie będzie łatwa przeprawa. Mina samego oświatowca nie wróżyła niczego dobrego. Towarzystwo jeszcze jednego mężczyzny, przedstawiciela organizatorów Europejskich Dni Młodzieży też nie zwiastowało pomyślnego wyroku.
- Zasadniczo od pierwszego dnia borykaliśmy się z problemem zbyt entuzjastycznie nastawionej do nas miejscowej społeczności. Do nas… Mam tu na myśli głównie dziewczyny, uczennice, nad którymi wraz z kilkoma koleżankami sprawuję opiekę.
- Pani Kamilo, to chyba żadna taka… Ujma? Przecież to dość normalne zachowanie…
- Nie jest normalne, gdy mamy do czynienia z naprawdę bezpośrednim zaczepianiem osób, które tego sobie nie życzą, włącznie z nauczycielkami w pewnym już zresztą wieku. Na dodatek to zaczepianie zdecydowanie przekroczyło dopuszczalne formy. W skrócie mówiąc, dochodziło do rękoczynów, prób podglądania, czy wręcz molestowania.

środa, 1 listopada 2017




KAMILA I SENNE MARZENIA XXVIII. Za oknem.

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz spojrzałem w okno naprzeciwko. Pewnie musiało to być ponad dwa lata temu, gdy rodzice postanowili przeprowadzić się w to miejsce, ale na pewnego nie pierwszego dnia, ani dziesiątego. Upłynęło parę tygodni, pewnie miesiąc, może dwa, nim zerknąłem raz, potem drugi i zobaczyłem coś, co mnie urzekło.
Urzekło na tyle, że zostałem przy tym oknie. No dobra, nie tak dosłownie. Ale warowałem przy nim dzień w dzień, albo raczej wieczór w wieczór.
Wyczekiwałem tego momentu, w którym w oknie naprzeciwko pojawi się kobieta. Dość wysoka, smukła, elegancka, z klasą. Olśniewająco piękna o szczupłej figurze, mimo tego, że pewnie zbliżała się już do czterdziestki.
Zawsze była sama, zawsze. Nigdy nie widziałem kogoś, kto mógłby być jej, nawet nie mężem a po prostu chłopakiem, czy choćby tylko adoratorem. Ba, nie wdziałem nigdy w ogóle żadnego faceta, nawet kolegi.
A przecież różne plotki krążyły po okolicy…
- Sama jest, sama mieszka a dupa, jak sto pięćdziesiąt, więc codziennie wali się z innym – nie przebierał w słowach Adam.

sobota, 5 sierpnia 2017




KAMILA I SENNE MARZENIA XXVII. Rozebrana słowem honoru.

- No to… Wyciągamy zeszyty, długopisy, co tam macie – zażartowała, podchodząc do swej klasy.
Odpowiedzią był rzecz jasna śmieszek. Kto by na początku lipca myślał o zeszytach i długopisach. Zwłaszcza na plaży w Antonówku.
A jednak…
- Pierwszy raz cieszę się, że jestem na lekcji – nie omieszkał przekazać nauczycielce tej istotnej i zadziwiającej jednocześnie informacji pięknie opalony, szczupły, czarnowłosy Dawid, klasowy zgrywus.
- Zdziwię cię. Też się cieszę – nie pozostała dłużna, posyłając rozbrykanemu uczniowi zaczepne spojrzenie.
Bo to była prawda. Już sam fakt, że lekcja na plaży, ale jeszcze coś.
Po raz pierwszy zdarzyło się jej prowadzić zajęcia w stroju kąpielowym. W samych majtkach i staniku.
Była w niemal doskonałym nastroju. Nie tylko z powodu wakacji, te trwały już od prawie dwóch tygodni. Coś jej mówiło…

sobota, 24 czerwca 2017




 
      KAMILA I SENNE MARZENIA XXVI. Na chorwackim wybrzeżu.
Rozdział 1. Niebezpieczna nagość.

Pogodny nastrój chyba odbijał się na jej twarzy, bo zauważyła, że siedząc samotnie na niewielkich trybunach otaczających małe boisko piłkarskie, przyciąga męski wzrok. I nie tylko taki. Ale jednocześnie wyraz jej twarzy musiał mówić to co zwykle, coś o niezdobyciu i takie tam, bo żaden nie próbował zbliżyć się i zagadywać. Może tez dlatego, że spora większość mężczyzn była w towarzystwie dziewczyn .
Nastrój miała pogodny, bo chłopaki z prowadzonej przez nią klasy prowadzili w meczu półfinałowym trzy do jednego i właśnie…
- Brawo! – niemal krzyknęła autentycznie zadowolona, widząc Dawida wbijającego czwartego gola. Nie za bardzo znała się na futbolu, ale z czystej logiki wynikało, że jest już po wszystkim i rywal nie odrobi strat. Jak się przegrywa w końcówce meczu jeden do czterech…
Chciała tego naprawdę. Zwycięstwa, nie tylko w tym meczu, ale i w całym turnieju na chorwackiej plaży. To byłoby wspaniałe zakończenie tego trochę niefortunnego roku. Niefortunnego z kilku powodów. Ale mniejsza z nimi.
Jak na ironię… Dostała klasę, która sprawiła jej wiele przyjemności w trakcie tych dwóch, do tej pory, licealnych lat. Tak, to właśnie słowo pasowało najlepiej. Przynajmniej jeżeli chodziło o chłopaków. Sześciu młodzieńców a o każdym z nich można by sporo powiedzieć.

sobota, 6 maja 2017



KAMILA I SENNE MARZENIA XXV. Następna szkolna wycieczka cz.II.
Rozdział 5. Rozwiązane zagadki.

Niedzielny poranek nad Antonówkiem był spokojny jak zawsze. Mimo, że gości nie brakowało, to wszyscy jak jeden mąż spali w swoich łóżkach. Długo. W większości do południa i dopiero wtedy zaczął się bardziej ożywiony ruch.
Adrian stał przy oknie, patrząc, jak alejkami co jakiś czas suną znajome mu twarze, opuszczające przybytek. Większość maturzystów przybyła tu na dwadzieścia cztery godziny, teraz wracali do miasta. On nie. Miał jeszcze jedną dobę.
Stał w oknie i co chwilę wybuchał śmiechem. Nie z powodu tego co widział. Po prostu co sekundę wracały wspomnienia z ostatniego akordu wczorajszej nocy. Czyli wycieczki do burdelu.
Poszli. On, Bartek, Kuba, Karol, jeszcze dwie osoby z klasy. Do nich przyłączyło się jeszcze paru innych z równoległych klas, nawet stonowany Maciej, czy zbakany Filip, dość wyraźnie rozdrażniony, jak i pobudzony.
Na miejscu stanęli przed panią zarządzającą całym interesem i ani be, ani me. W końcu Bartek, jak przystało na pomysłodawcę, wspólnie z Filipem przejęli pałeczkę. Nieskładnie, plącząc się, próbowali wyjaśnić o co im chodzi, trafiając na mocno zdegustowane spojrzenie barmanki. Zdegustowane, które za chwilę przerodziło się w rozbawione. To ich zdeprymowało jeszcze bardziej. A zacytowany przez nich biblijny psalm doprowadził kobietę do histerycznego śmiechu.